Rozdział 3
Apelowy Ogród
Priletta, Bertus, Trefik, Judik i Imagus byli już przed bramą Apelowego Ogrodu.
Podszedł do nich jeden z olbrzymów. Przyjrzał się Imagusowi.
-Taki spokojny pająk? Hm... no nie wiem... to jest podejrzane. - powiedział olbrzym po czym podłubał w nosie.
Wszyscy spojrzeli się na niego, a z ich wyrazu twarzy można było spodziewać się, że chodzi im o; ''Ble''.
Bertus stanowczo powiedział:
-Olbrzymie, Imagus czyli ten oto pająk jest z Doliny Dobrych Pająków, a nie z Doliny Wielkich Pająków.
-Cóż... i tak jest wielki! - powiedział olbrzym zdenerwowany, ponieważ Imagus był prawie większy niż on - Czasem się zastanawiam czemu Dolina Wielkich Pająków się tak nazywa. Powinna nazywać się Dolina Złych Pająków. Pająki tam są wielkie, ale też złe.
Zapadała cisza. Po chwili olbrzym dodał:
-Dobrze czego tutaj szukacie? Mam nadzieję, że macie do przekazania mieszkańcom Vinawy coś ważnego. Bo inaczej nie będziecie mieli tutaj wstępu!
-Mam bardzo ważną wiadomość! - powiedział Trefik - Libetta przysłała nam swoje dziecko! Prilette!
-Naparwde? - zdziwił się olbrzym - Wspaniale! Wchodźcie do Apelowego Ogrodu. My już się postaramy, aby wszyscy się tutaj zjawili.
Po tych słowach weszli do Apelowego Ogrodu.
Apelowy Ogród jest jeszcze bardziej zadbany niż Pole Faunów.
Jest tam piękna skoszona, zielona trawa,
różnorodne kwiaty; białe, czerwony, różowe, fioletowe, żółte, niebieskie ach..! Dużo by wymieniać!
Po prostu raj na ziemi!
Ale nasi przyjaciele nie przyszli tutaj, aby podziwiać Ogród, ale dać wspaniałą nowinę mieszkańcom Vinawy.
Olbrzymy zatrąbiły w wielką trąbę.
To był znak, żeby wszyscy przyszli do Apelowego Ogrodu.
Po pięciu minutach schodziły się różne istoty ; centaury, fauny, olbrzymy, krasnoludki i inne magiczne stworzenia.
Przyszły, a raczej przypłynęły nawet syreny, które były w specjalnej rzeczce w Apelowym Ogrodzie.
Połowa stworzeń nie przyszła, ponieważ niektóre istoty muszą zyc w swoim otoczeniu. Są bardzo tajemnicze...
To uroczystości zostało dziesięć minut.
Wszyscy byli bardzo ciekawi dlaczego olbrzymy ich tutaj ściągnęli. Tym bardziej, ze w Vinawie ostatnio nic się nie działo.
Bertus wszedł na coś co wyglądało jak scena, zastukał młotkiem takim jak mają sędziowie i przemówił:
-Drogie magiczne stworzenia! Pragnę powiedzieć wam coś bardzo wspaniałego! Zapewne pamiętacie Libettę, która była tutaj przez wiele lat, a potem niestety musieliśmy się z nią zegnać? Ale pamiętacie również, ze złozyla nam obietnicę? Ze przyśle nam swoje dziecko?
Twarze istot były bardzo zdziwione. Po kilku sekundowej ciszy odezwał się centaur:
-Oczywiście pamiętamy! Ale nie owijajcie w bawełnę!
Bertus kontynuował:
-Otóż kochani! Libetta dotrzymała obietnicy! Oto jej dziecko - i wskazał na niemowlę - Oficjalnie mówię, ze ma na imię Priletta i ma w sobie krew Libetty!
Wszystkie stworzenia zaczęły wchodzić na scenę i podziwiać maleństwo.
-Ale śliczna! - mówiły istoty.
Po dwudziesto minutowych podziwach i rozmowach olbrzymy powiedziały:
-Przykro nam, ale musicie już wyjść.
Wszyscy wyszli na rozkaz olbrzymów. Rozeszli się do swoich lasów, rzek, nor i innych otoczeń.
Bertus powiedział do olbzyma:
-Czy moglibyśmy gdzieś dostać łódkę? Nie chcemy drugi raz ryzykować... Nie chcemy przechodzić przez tą okrutną dolinę.
-Oczywiście. Mamy ich kilka. - odpowiedział olbrzym po czym wskazał na łódki.
Gdy byli przy Błękitnej Rzece Bertus z Prilettą i Imagusem wskoczyli do łódki. Osom nie chciało się już machać skrzydełkami więc postnowili usiąść sobie w łódcę.
Jedyny Bertus umiał wiosłować. Pająk nie jest do tego zbyt przyzwyczajony, a osy nie mają tyle sił. Priletta zaś jest za mała.
Na widok wiosłującego Bertusa klaskała i się śmiała.
Po chiwili byli juz przy miejscu gdzie zobaczyli Prilettę.
Ściemniało się. Bertus powiedział:
-Zabiorę Prilettę do mojej nory. Prześpi się u mnie.
-Dobrze. My polecimy do swojego ulu - powiedział Judik. - Do zobaczenia!
-Do zobaczenia! - pożegnał się Bertus.
-Do zobaczenia! - pozegnal się Imagus.
Gdy Bertus i Priletta byli juz w norze Bertus polozyl małą na miękkim futrze z dzika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz